Saucony Excursion TR 10 GTX



O amerykańskiej marce usłyszałem dobre parę lat temu. Pewnie też dobre parę miesięcy później kiedy ta weszła na rynek Polski. Już od wtedy znajdowała się ona na "liście oczekujących na sprawdzenie". Miesiąc temu udało mi się kupić nowy model do testów (wcześniej dorwałem używane Saucony Virrata - tylko zaostrzyły apetyt na realny test). Akurat wymarzony i potrzebny, bo "goreteksowy" Saucony Excursion Grid TR 9 GTX.



Zamówione w popularnym sklepie internetowym pudło butów wreszcie przyszło. Nieco większe niż normalnie, jednak się "przyjęło" - patrz dało radę przeleżeć parę dni w przedpokoju bez zbędnych uwag żony ;-). Karton, różowawy w trójkątne wzorki w dolnej części a czarny na wieku z czerwoną obwolutą na jego brzegu nie przykuwałby większej uwagi, gdyby nie ukryty wewnątrz napis "Find your strong" czy tabelka z międzyczasami w milach i kilometrach na podstawie. Kto powtórzy, że Amerykanie nie są mistrzami marketingu...


Ok. Do rzeczy. But w specyfikacji określany jest jako czarno/żółty, choć tego drugiego to tam za dużo nie ma - spora część podeszwy zewnętrznej, miękki zapiętek i górna część języka. Reszta to już meshowa czerń poprzecinana wstawkami z materiału syntetycznego plus stalowe logo "Saucony" (większe na zewnętrznej stronie, mniejsze na wewnętrznej). A no i całkiem fajne nitkowe wzorki na skrajnych częściach cholewki z nazwą modelu ponad tylnym, zewnętrznym zapiętkiem i obok metki "gore-tex". But obserwowany z boku ani przez moment nie wydaje się toporny, jak to modele trailowe. Dodatkowo wstawki materiałowe, szczególnie te dolne stabilizujące od zapiętka aż po dół przodostopia, wydłużają geometrię cholewki. Całość z meshową i fajnie pracującą górną częścią buta w śródstopiu i przodostopiu wyglądała na bardzo obiecującą. Wcześniej takiej miękkiej budowy terenowego buta nie widziałem (no może poza Salomonami, ale w nich nie biegałem).


Pierwsze założenie za dużo nigdy nie mówi. No chyba, że mamy źle dobrany rozmiar ;-) Reszta, nawet jeśli jest niekomfortowo, ulega często zmianie po pierwszym biegu. Saucony Excursion TR 10 GTX praktycznie powtarzał w pierwszym kontakcie wrażenie przewidziane z obserwacji. Sklepy mówią o neutralnej czy nawet supinacyjnej orientacji "eksursiona". Z doświadczenia wiem, że bardzo ciężko znaleźć jakiś trailowy model pronacyjny, a nawet jeśli to i tak kontroli pronacji dostarcza on minimalnej - bez sensu zatem się starać. W przypadku dzisiejszego bohatera wyszło na moje -zdecydowanie nie odczułem jakiegoś problemu (choć ostatnio bardzo pracowałem nad moją lewą uciekającą do środka kostką). Na moje bardziej po drodze mu do neutrala, a nawet lekki pronator nie ma co się bać Excursion TR 10. Zresztą pierwsze bieganiie na bieżni mechanicznej (plus szybsze trneingi) potwierdziły, że but przy swoim 8mm dropie zdecydowanie promuje bieganie ze śródstopia i też warto potraktować go jako fajny przyczynek do korygowania techniki. Dodatkowo od razu wyczuć można było to czego szukałem w innych terenówkach - luz na przodostopiu.


Szukając dziury w całym po 15 km na bieżni mechanicznej zacząłem dalej od 1,5 h wolnych biegów krossowych, podobnych czasowo treningów z przebieżkami, treningów funkcyjnych ze skipami aż wreszcie poszedłem na całość na długim 2h treningu z końcowymi 8 km po 4:10/km. Znowu wyjdę na ignoranta i przekupnego blogera, ale poza rozwiązującym się czasem sznurowadle czy uczuciu luzu w górnej części wiązania buta nie znalazłem słabych stron. Membrana "gore-tex" nawet podczas zagubienia się na dzikiej zaśnieżonej łące przy korycie rzeki (patrz brodzenie w wodzie ;-) spisała się bezbłędnie. Bieżnik podeszwy, nie był sprawdzony w warunkach śnieżno - lodowych (brak okoliczności niestety!), ale poza tym nawet przy szybszych kilometrach na mokrych liściach w lesie, nie ślizgał się (a było to pierwsze szybsze bieganie w sezonie i raczej stabilności w tej szybkości nie mam za dużo). Podeszwa wewnętrzna pozwalała bez problemu zrobić 10 min skipów, dynamiczne 15 powtórzeń przebieżek 100-m, a na tej szybkiej ósemce biec na śródstopiu (jak nigdy muszę przyznać, choć to może widoczny wreszcie efekt pracy technicznej). Nie wiem czy to XT600 (guma węglowa poprawiająca trakcję i trwałość podeszwy zewnętrznej), podeszwa wewnętrzna na pięcie GRID i IMEVA na całości (podobno poprawia amortyzację i czucie podłoża), zabudowany język, mały drop czy miękka pianka wewnętrzna, ale to działało kompletnie. Niesamowicie kompletnie. Szkoda pisaniny na chwalenie, warto rozpisać się na temat "dziur". Sznurowadło zastosowane w bucie należy do typu cienkich i bardzo lekkich. Nie chłoną one wody w ogóle, jednak są często śliskie i nawet przy wiązaniu podwójnym (dodatkowo na supeł wiązane oczka) rozwiązują się, jak to często u biegacza bywa, w najmniej potrzebnym momencie (u mnie np. podczas końca 5tego szybszego testowego kilometra). Z reguły na takich sznurowadłach łatwiej też o odczuwanie "niedowiązania" buta. To uczucie po pierwszych kilometrach treningu uciekało, ale gdy sznurowadło ulegało stopniowemu "odwiązywaniu" nasilało się z powrotem. Jednak powtarzam, przy dbałości przed wyjściem na bieg i odpowiednim dowiązaniu, było całkiem przeciętnie i normalnie.

Podsumowując, mimo braków w sznurowadle, Saucony Excursion TR 10 został mianowany TOP 1 pośród moich "terenówek" w karierze. Technicznie nie mam nic do zarzucenia producentowi. Narzekania na wagę w przypadku modeli trailowych chyba są bez sensu, zresztą ok. 350 g testowanych Saucony nie poczułem wcale. Cały czas tylko nie mogę pojąć (patrząc na wcześniejsze doświadczenia), jak można tak lekko biegać w goreteksach...

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.