Kawa Pascucci Golden Sack



Długo namyślałem się a propos kolejnego cyklicznego postowania na mojej stronce - wymarzonego, gdzie będę prezentował fajne smaki produktów spożywczych w szerokim rozumienia tego słowa. Wreszcie, mimo wielu braków kubków smakowych (a wierząc, że można tak samo jak wszystko i je rozwinąć), postanowiłem taki "kącik smakosza" otworzyć. Dziś jedna z moich pasji ukrywanych - kawa. Jej smak i skojarzenie z momentem odetchnienia w ciągu trudnego dnia na pewno powieli się u wielu osób.


Kawę marki Pascucci odmianę Golden Sack, wypalaną we włoskiej prowincji Pesaro i Urbino w miasteczku Monte Cerignone, spotkałem na swojej drodze dzięki znajomemu z Brodnicy (dzięki Kuba G.!). Bardzo mocno przypalane ziarna (teść uważa nawet, że są "przepalone"), wręcz chrupiące i nawet smaczne na surowo zdecydowanie zwróciły moją uwagę od samego początku. Kawa, oczywiście na świeżo zmielona, zaparzona w ekspresie przelewowym (jakoś te ciśnieniowe nie do końca mi pasują) aromatyzowała na słodko i mocno intensywnie. Jak podaje producent, rzeczywiście można było starać się ją opisać przez aromat słodkich owoców, kakao i białych kwiatów (to brzmi szaleńczo, ale te białe kwiaty idealnie pasują!). W smaku czuć te pozytywne "przypalenie" (wg mnie nie "przepalenie"!) i cudowną, słodką gorycz kakao czy gorzkiej czekolady. Goryczka pozostaje na dłuuugi czas. Wręcz dobre kilka minut po filiżance jeszcze nie opuszcza podniebienia. Taka intensywność kawy rzadko kiedy jest spotykana, tym bardziej w delikatnie słodkiej odmianie. Dla mnie jest to charakterystyczna i wcześniej nie spotykana cecha tego produktu. Warto nadmienić, że ziarna kawy to głównie płukana arabika z dodatkiem arabiki naturalnej. Ehh...jedyną znalezioną wadą kawy jest, paradoksalnie, jej długa i intensywna goryczka - po treningu i sporym odwodnieniu (wiem kawy wtedy się nie pija, ale... czasem trzeba "wrzucić" w nocy jakiś tekst na stronkę) daje ona ciągłe wrażenie odwodnienia i suchości. W celu nabycia kawy zapraszam na stronę dystrybutora na północną Polskę - Italian Flavor.





Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.