Przyjemność noworocznych postanowień



O sile noworocznych postanowień istnieje wiele anegdot. Z reguły mówiąc o tych nowych planach bardziej silimy się na żart i ujmowanie pół żartem, pół serio niż na poważne przedsięwzięcie. Z reguły...bo czasem niektóre ewoluują w prawdziwą zmianę rzeczywistości. Stopniowo i powoli, jednak to słowo, rzucone ot tak sobie, nabiera pod wpływem paru okoliczności mocy sprawczej. Dlatego też słuchając ich jako instruktor robię "półgębkę" pozytywnego niedowiarka (jak wierzyć w leniwą naturę ludzką???) i "półgębkę" wierzącego w przedziwny zwrot akcji (jak nie wierzyć w moc sprawczą motywacji ludzkiej???).

Powodem powstawania noworocznych postanowień jest niechęć do pewnego współistniejącego z nami stanu rzeczy i wiara, że otwarty okres kolejnych 12 miesięcy, a przynajmniej tych kilku najbliższych tygodni, swoją magią pomoże Nam je zrealizować. Tak sobie myślę, że powodem jest również ta swoista przyjemność myślenia o sobie, jako o tym, który wykona powierzone zadania i stojący przed oczami widok "ja idealnego". W porównaniu z "ja rzeczywistym", pełnym wad i braków, może to powodować całkiem ciekawą mieszankę, prawda?

Mimo wszystko taki obrót sprawy, choć w większości przypadków nieskuteczny, powoduje całkiem pozytywną lawinę myśli. "Półgębka" niedowiarka wystarczy, że nakręcona pozytywnym myśleniem co rusz zamieni się w "półgębkę" wierzącego. W ćwiczeniu duszy współczesne, ucywilizowane społeczeństwa raczej nie są dobre. Według Arystotelesa to z nich płynie przyjemność życia i to właśnie jest prawdziwe życie. Być może właśnie to mignięcie pozytywnego myślenia goni umysł do ciężkiej pracy Arystotelesowskiego "ćwiczenia duszy" i tym samym ciężkiej pracy realizacji zamierzeń, nie tylko tegorocznych. Skoro to jest przyjemność życia to nie wypada mi życzyć nic innego, jak tylko przyjemnego życia postanowieniami roku 2017. Niech one pozwolą Wam dostatecznie ćwiczyć duszę ;-)


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.