"Bądź sprawny jak lampart" K. Starrett



"Bądź sprawny jak lampart" K. Starretta wpadła mi w ręce z okazji moich kolejnych urodzin. Rozmiar opracowania i za pewne ogrom pracy autora już budziły szacunek. Wobec takich okoliczności długo nie trzeba było mnie namawiać do rozpoczęcia lektury. Jak podejrzewałem od początku nie była to łatwa przeprawa...


Kelly Starrett, po wcześniejszym bestsellerze "Gotowy do biegu", stał się mentorem doradztwa treningowego pod względem techniki wszelkich ćwiczeń i myślenia o ciele jako narzędziu do osiągania celów sportowych. Ten wcześniej nieznany na polskim rynku amerykańksi trener i fizjoterapeuta stworzył swoisty precedens - czytelnicy z całego świata oczekiwali na jego kolejną książkę z zapartym tchem mimo w końcu, że ta napisana miała być o nudnych i lekceważonych często przez amatorów pozycjach początkowych, najdrobniejszym w szczegółach wykonaniu ćwiczeń siłowych i autorelaksacji w szeroko pojętym tego słowa znaczeniu. W tworzeniu tej treści wspomagał go także Glen Cordoza - były zawodnik Muay Thai i MMA, jeden z najpopularniejszych autorów zajmujących się sportami walki i fitnessem. Polscy miłośnicy sportu czekali na pierwsze wydanie do 2016 roku.

Gdy zobaczyłem 496 stron w A4 "Bądź sprawny jak lampart. Jak pozbyć się bólu, uniknąć kontuzji i zwiększyć sprawność", bo taki jest pełny tytuł książki, jednocześnie lekko się przeraziłem i zaciekawiłem. Albo będzie bardzo monotonnie albo bardzo interesująco. Wydawnictwo Galaktyka z pewnością musiało sporo powalczyć o to jak i o wcześniejsze (patrz "Gotowy do biegu") prawa o wydanie - przedstawia K. Starretta jako wizjonera współczesnej fizjoterapii. Ja, jak wcześniej podkreślałem (patrz tutaj), do końca nie jestem o tym przekonany, choć zdecydowanie wychwalam Amerykanina za przekonywanie amatorów sportów przeróżnych, że oprócz biegania, kopania, rzucania itd istnieje bardzo ważna sfera treningu koordynacyjno - siłowego wspomagająćego i tam tym bardziej trzeba się przyłożyć. W kolejnym dziele Starreta to się nie zmieniło i te 496 stron tworzy jeszcze bardziej dokładny przekaz jak wykonywać ćwiczenia, jak unikać błędów oraz jak korygować niepotrzebne nawyki. Wszystko to opisane w sposób przeraźliwie dokładny. Tu trochę pomarudzę...

Jako pracujący w podobnym zawodzie co Starrett i spotykający się na co dzień z podejmowaną tematyką książki, wielokrotnie musiałem przelatywać niektóre strony, bo powtarzalność analizy i konkretnych rad już mnie nudziła. Staram się przenigdy nie opuszczać żadnej strony recenzowanego dzieła, jednak tu po kilku powtórzeniach (mówię o idei a nie o powtórzonej słowo w słowo treści!) zrobiłem to. Z perspektywy zwyczajnego czytelnika z pewnością to nie wada, bo tego przecież on szuka - recepty na poprawne wykonanie ćwiczenia i wie, że u Starretta to znajdzie. Z doświadczenia niestety wiem, że jednak wielu postąpi tak samo jak ja nie wytrzymując "biadolenia" o tej samej lordozie lędźwiowej, rotacji zewnętrznej czy "łamaniu" sztangi. Odbijając piłeczkę od razu muszę też zapewnić, iż Amerykanin nawet mnie, pracującego w zawodzie trenera personalnego/masażysty 4 lata, paru rzeczy nauczył, zwrócił uwagę na kilka niuansów. Dlatego zawsze uwielbiam czytać książki i szukać wiedzy u innych.

Technicznie podchodząc do książki mamy w niej cztery części. Pierwsza to zasady i teoria, czyli pisanina o stabilizacji kręgosłupa i kończyn, mobilności mięśniowo - stawowej oraz prezentacja autorskiej hierarchii ruchów treningowych. Druga już konkretniej traktuje o tym ostatnim. Mamy tu wiele zdjęć, klatka po klatce prezentujących wykonanie ćwiczeń w najdrobniejszych szczegółach. Te części książki są bardzo ważne, bo dalsza połówka "Bądź sprawny..." opiera się na tej wiedzy. Trzecia część opisuje techniki automobilizacji problematycznych, ściśle określonych w hierarchii ćwiczeń, obszarów ciała a czwarta zbiera je w programy poprawiające sprawność tychże segmentów. Tego na rynku światowym zdecydowanie nie było. Nikt wcześniej nie mówił sportowcowi amatorowi jak ma poprawić wykonanie podstawowych ćwiczeń siłowych z uwzględnieniem poprawnego programu autonaprawy słabszych ogniw własnego ciała. Tym bardziej nie mówił w tak prosty i zrozumiały sposób. Mnie język Starretta przypomina lekko pompującą balon motywacji maszynę. Robi to w sposób wdzięczny i całkiem sprawny. Nic dziwnego Amerykanie są w tym mistrzami. Mnie z biegiem czasu odrobinę to wnerwiało. Jednak w sumie było lepiej niż w przypadku poprzedniego dzieła. 

Kolejną zaletą "Bądź sprawny..." jest przejrzystość wydania. Spora, bo wielkość A4, książki popularno - specjalistycznej chyba po raz pierwszy ujrzała światło dzienne. Dużo w niej ilustracji,  wiedzy i stron. Te ostatnie to chyba nawet duża wada pozycji Galaktyki. Tak potężna w treści książka dużo więcej by zyskała, gdyby wydać ją w częściach podzielonych. Tak zapewne wielu czytelników "weźmie" ją na kilka podejść. W pojedyncze "strzały" nie wierzę...

Podsumowując Starrett w swoim "Bądź sprawny..." zaskoczył mnie tylko próbą podania aż tak sporej wiedzy w jednym wydaniu. Cała reszta została na całkiem sprawnym poziomie jak wcześniej. Miłośnicy stylu Amerykanina z pewnością będą zadowoleni. Z formy podczas pisania "Gotowy do biegu" nic nie stracił. Ba, nawet dołożył jeszcze własny więcej teorii...



Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.