Słuchawki MEE Audio M6P



To znowu ja, najmniej audiofilski biegacz w polskim internecie. Tym razem poproszono mnie o recenzje sprzętu nowej marki audio dostępnej na rynku w Polsce. MEE Audio M6P, to dokanałowe, sportowe słuchawki z opatentowanym systemem mocowania w uchu. Jak tu nie skorzystać z formy autorozwoju, tym bardziej kiedy grzecznie proszą. Trzeba doskonalić się w okolicznościach, które nie do końca są moją codziennością. Zresztą misja tworzenia tej stronki wręcz zmusza mnie bym takim okazjom, pomagającym Wam w pewnych wyborach, mówił głośne tak. Zatem witamy MEE Audio na rynku słuchawek dokanałowych...

MEE Audio to amerykańska firma stworzona przez entuzjastów uwielbiających słuchać muzyki w możliwie jak najlepszy sposób. Stąd też taki pomysł na biznes. Akronim MEE oznacza właśnie "Muzyka jest przyjemnością dla wszystkich" (patrz "Music is Enjoyment for Everyone"). Marka od 2005 r. stara się spełniać swoją misję najpierw na rynku amerykańskim, a od tego roku i polskim.

Tradycyjnie to co amerykańskie tworzone jest od najmniejszego szczegółu. Mnie z reguły zaskakuje już sama jakość opakowywania produktu. To nie to co parę lat temu, kiedy słuchawki pakowano w czarne pudło i było by po krzyku. Tu mamy prostopadłościan 17x9,5x3cm z białego kartonu i grafitowych boków. Poza opisami "mocniejszych" cech sprzętu na opakowaniach, radosnych "marketingowych" twarzach i zdjęciu prezentującemu słuchawki mamy "wygrawerowanie 3D" tych bardziej wyróżniających elementów. Niesamowite wrażenie robi, tym bardziej jeśli trzymasz karton w ręku po raz pierwszy, odbijanie się połyskiem i "grawerka" choćby zdjęcia poglądowego słuchawek na stronie tytułowej. Dalej oczywiście jest plastikowa forma a w nim zapinane etui materiałowe, instrukcja obsługi, karteczka z kodem QR do filmu instruktażowego i oczywiście, same słuchawki z sześcioma parami wtyczek do uszu (to nie jest normalność!!!). Dobry początek, jak to w przypadku produktów "zza oceanu".


Cała, najważniejsza reszta, słuchawki z 1,22 m przewodem też widać nie takie byle jakie. Stalowy przewód z charakterystyczną "wężową" grawerką i czarne słuchawki, mini-jack, klips mocujący oraz pilot do sterowania (w wersji MEE M6 nieobecny!), wszystko ważące tylko 10 g, wygląda profesjonalnie. Producent chętnie podkreśla możliwości innej kolorystyki (patrz czarny, biały, przezroczysty, różowy, niebieski, pomarańczwoy, fioletowy). Taka budowa kabla zapewne ma przeciwdziałać plątaniu się a przy udziale dobrze użytego klipsa zabezpieczać przed zjawiskiem mikrofonowania. Wchodząc w konkretne szczegóły dalej, kątowy mini - jack 3,5 mm jest wykończony "połyskującym złotem" ;-) a ruchome elementy (właśnie klips mocujący czy prostokątny plastik ponad pilotem) zapewne mają funkcjonalizować użycie kabla. Oczywiście producent szczególnie wychwala "pamięć słuchawki". Miękki stop stali nierdzewnej na końcówce kabla w okolicach słuchawki zgina się na tyle, że w pełni dostosowuje się do kształtu ucha trwale zapamiętując ustawienie (no chyba, że zegniemy kabel mocniej podczas zdejmowania czy wkładania do etui!). Trzeba jeszcze powiedzieć co nieco o mini - pilocie. Ten pozwala dyrygować użyciem smartfonu do odbioru muzyki czy ewentualnej rozmowy w trakcie (mały przycisk) i poziomem głośności w obu czynnościach (sporej wielkości suwak o zmiennej perforacji). Techniczne parametry zamykają się magnesowym neodymowym przetwornikiem dynamicznym 9mm, paśmie przenoszenia 20-20000 Hz, czułości 98 dB i impedancji 16 Ohm. Ano i norma IPX5, czyli praktyczna wodoszczelność mówiąca o wygranej nawet z 12,5 l wody/min. Słowem nie tylko strugi potu, ale siarczysty deszcz nie powinien zrobić krzywdy MEE M6P.

Na pierwszy rzut oka - teoretycznie - słuchawki idealnie nadają się dla takich amatorów sportów wytrzymałościowych czy fitnessowców jak ja. Praktycznie wszystkie te "producenckie wychwalanki" sprawdziły w większości. Kabel nie plątał się podczas tych trzech godzin spędzonych w biegu na bieżni mechanicznej. O dziwo, nawet podczas dynamicznych temp czy podbiegów nie wnerwiał mnie kołysaniem się na boki czy zaplątywaniem w poruszające się obok dłonie. Klips mocujący robił sporą różnicę to muszę przyznać bez dwóch zdań. Oczywiście kabel złożony w nieładzie i wrzucony "w biegu" do etui potem musiał być rozplątywany (na takie "niezaplątywanie" producenci nic nie wymyślą). Podczas tych szaleńczych biegów z łatwością znajdowałem sterowanie a sporej wielkości suwak ułatwiał funkcjonowanie w fitness klubie (ehh...bycie instruktorem nie pozwala odmawiać rozmów). Ciekawym wykończeniem kabla łączącym się z mini - jackiem czy daną słuchawką było gumowe, specjalnie perforowane pod kątem wygięć, wzmocnienie ("mini-jackowe" było bardziej elastyczne). Zapewne oprócz jakiegoś tam tłumienia drgań podczas biegu ma to wydłużyć żywotność słuchawek.  Na koniec "wada" wynikająca z bogactwa wyboru (sześć par dokanałowych gumek do uszu) - trochę trwało zanim znalazłem idealnie dopasowaną gumkę, jednak warto było - jakość użytkowa słuchawek była zdecydowanie lepsza i skuteczniej chroniła przed jakimkolwiek hałasem zewnętrznym. Jednak takie problemy bogactwa to nie problemy. Zatem jak było z dźwiękiem?


Dźwięk porównywałem niestety tylko z jakimiś wersjami "tanizny" LG i pakietowej Nokii a do odsłuchu użyłem mp3 iRivera 100 i HTC 620. Zrobiłem tak dlatego, bo w poprzednim teście słuchawek Polk Audio UltraFit 3000 (patrz tutaj) korzystałem z tych samych "nokijnych". Oczywiście bardzo żałuję, że nie mogłem porównać ich z UltraFitami 3000. Pamiętam, że zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. W przypadku MEE Audio M6P różnica między bardzo słabymi "LGkami" i słabą Nokią była również ogromna. Dźwięk był o wiele czystszy nawet jak pogłaśniałem na maksa i co fajniejsze przyjemna ciepła energia nie uciekała poza ucho. Słabsze słuchawki tu wyraźnie zostawały w tyle - bzyczenie gdzieś głęboko w tle i przeszywająca do szpiku kości "zimnota" dźwięku już na minimalnym poziomie głośności odstraszała od muzyki.

Czasem żałuję, że firma RAFKO zaproponowała mi współpracę przy sprzęcie audio - w słuchaniu szukam teraz czegoś więcej. Zwykłe, przeciętne słuchawki mi już nie wystarczają. Potrzebuję co najmniej tak fajnego brzmienia jakie daje MEE Audio M6P a nie jest to takie łatwe. Ciepło, stabilność przy zmianie głośności i ten kolejny poziom głębokości dźwięku a do tego funkcjonalność (dokanałówka, stabilna praca na uchu nawet podczas dynamicznych aktywności, dobra "praca na kablu"). Fajnie jest poćwiczyć przy dobrej muzyce...


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.