Autorelaksacja mm. brzucha, czyli szybkie "odchudzanie"



Przy swoich całkiem fajnych dla sportowca wytrzymałościowego parametrach tkanki tłuszczowej na poziomie 7% przyznacie, że wygląd moich mm. brzucha raczej nie rzuca na kolana (patrz zdj. 1 z lewej lub zdj. 2 na górze). Z kolei przy wadze 85 kg i całkiem atletycznej budowie ciała zdecydowanie ten segment wygląda tragicznie. Niestety bierze się to z tego, że całkiem silne w zadaniach funkcjonalnych mm. brzucha nie do końca spełniały swoją funkcję podczas biegania, pływania czy jazdy na rowerze - były za słabe i przemęczane, osłabiane co trening musiały broniąc się skrócić i wytworzyć punkty spustowe. Oczywiście "słabizna" tego mojego segmentu wynika ogólnie ze słabości dolnej części taśmy mięśniowej przedniej, z mm. czworogłowymi na czele. Mm. brzucha biorące wszystko na siebie dostają mocno w kość pracując za resztę. Prawidłową metodą zmiany tego stanu rzeczy jest z pewnością praca stretchingowa nad nimi i okolicznymi mięśniami korpusu (oczywiście sporo zależy od innych parametrów, jak choćby stanu napięcia powięzi brzucha, przepony czy przegrody prostownika grzbietu). 




Na zdjęciach prezentuję wygląd mm. brzucha przed i po autorelaksacji. Podczas swojej autoterapii wykonałem manipulacje powięzi brzucha, klatki piersiowej, autorelaksację oddechową przepony i jej manipulację oraz "spustówki" na prostowniku cz. lędźwiowej (turlanie się na piłeczce golfowej - średnio się udało). Trudno było dobrze wykonać "powięziówę" własnoręcznie i zapewne pozostało tam sporo niedociągnięć, jednak zdjęcia pokazują całkiem fajny efekt pracy. Oczywiście taki przyspieszony efekt jest osiągalny w dłuższej perspektywie czasu poprzez pracę rozciągającą mm. brzucha i eliminacji punktów spustowych. Specyficzne odchudzanie chciałoby się powiedzieć. Uwierzcie działa za każdym razem i u wielu z przestymulowanym "wybrzuszonym" brzuchem. Taki obecny jest przede wszystkim u osób ćwiczących poprzez popularne brzuszki, wznosy nóg czy źle wykonywane "deski". No i u mnie...z zajeżdzanym brzuchem. By usunąć problem trzeba powzmacniać mm. brzucha w prawidłowych pozycjach (podpory przodem) przy prawidłowym nawyku (stabilizacja centralna - wciągnięty "pępek", ścięgnięte żebra i prawidłowy oddech "dolnożebrowy"). To pewnie wyeliminuje defekt u większości, lecz u nie u tych którzy mają "słabiznę" także z przodu kończyny dolnej - patrz mnie. To tez raczej potrzeba zmienić by długotrwale wspomóc brzuch. 

Niestety w toku okresu startowego trudno będzie o tego typu balansowanie mięśniowe. Jak podkręcam tempa treningowe dorzucając dużo akcentów biegowych funkcyjnych mój brzuch wygląda najgorzej. Lewa strona ze zdj. 1 i góra ze zdj. 2 to właśnie efekt dzisiejszego biegu ciągłego na progu beztlenowym. Postaram się coś podziałać, ale przy ogólnym zmęczeniu mięśniowym trudno pracować nad koordynacją mięśniową a co dopiero prawidłowo wzmacniać brzuch. Najlepszym okresem pod to jest początek okresu przygotowawczego - ja jak zwykle swój odrobinę z tym przespałem. Problem pozostaje i pewnie poradzę sobie z nim dopiero w kolejnych sezonach. 




2 komentarze:

  1. Przynam, że metoda bardzo ciekawa, a słyszę o niej już któryś raz więc coś musi być na rzeczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak. Te teorie książkowe potwierdza moja własna praktyka kliniczna. Polecam ze względu na zdrowie kręgosłupa przede wszystkim.

      Usuń

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.