IV Bieg Rycerski z rycerskimi standardami

(zdj. Natalia Wojdyło :)

Świecie to przeciętnej wielkości miasteczko położone w tym samym województwie co Brodnica. Myślałem, że to jedyne podobieństwo. Po sprawdzeniu danych okazało się, że posiada - tylko - blisko 27 tysięcy mieszkańców. Jak taka miejscowość może posiadać tak znakomitą frekwencyjnie "dychę"? Odpowiedź rozjaśniła się kiedy sam miałem przyjemność tam wystartować.

Od pierwszej edycji biegu w 2014 r. minęło już 4 lata. Wtedy linię mety minęło 429 uczestników. Liczba ta rosła stabilizując się na dwa następne sezony do ok. 630 zawodników, by w tym roku sięgnąć 660 biegaczy. I nic dziwnego...sceneria Biegu Rycerskiego, bardzo związana z promocją miasta i jego pięknego Zamku Krzyżackiego, koniecznie musi podobać się startującym. Mimo, że miejsca stricte na terenie zamku za dużo nie ma - ba zapewne ta frekwencja utrzyma się długo - to organizatorzy wykorzystują je do maksimum. Optymalne wykorzystanie "ścieżynek" wokół czternastowiecznej budowli w ramach prostej i płaskiej trasy biegu to majstersztyk. Wielu organizujących z pewnością mogłoby uczyć się nie tylko tego. W końcu zobaczmy ile miast wykorzystuje swoje charakterystyczne zabytki do promocji regionu?

Tegoroczny centralny obiekt zawodów wyglądał pięknie, mimo prowadzonego remontu na krzywej wieży (najwyższy tego typu budynek w Polsce!). Wspaniałe słońce tak mocno opalające kibiców i bardzo dające się we znaki biegaczom pozwoliło wygrać bieg Łukaszowi Banaszewskiemu z Grudziądza (KM PSP G-dz) z 35:34 i Beacie Suchomskiej z Świekatowa z 44:59. Oczywiście jak na miarę imprezy wyniki zwycięzców, szczególnie płci pięknej, nie rzucają na kolana, jednak warunki na trasie całkowicie nie osłoniętej od słońca (no może 60-metrowy fragment za zamkiem), były trudne. Wiadomo mi przynajmniej o dwóch przypadkach osłabnięcia w trakcie walki z atestowaną "dychą". Charakter trasy, najpierw poprowadzonej małą dwukilometrową pętlą wokół zabytku, a dalej paroma kilometrami bocznej drogi asfaltowej (wjazdowa do miasta z krajowej 91) z nawrotem i końcem na dziedzińcu, teoretycznie nie powinien do tego doprowadzić. Niestety pierwsze tak mocne majowe słońce nie pozostawiło złudzeń i opiekło uczestników bardzo. Miłym lokalnym fragmentem było drugie miejsce Mariusza Wojdyło (z pięknym 35:39), biegacza z Brodnicy, uzupełnione moją dziewiątą lokatą (też fajnie, bo na przetrenowanych straszliwie w tygodniu, nogach). 

Po biegu szybki posiłek regeneracyjny (drożdzówka) i spora porcja pierogów z mięsem i szpyrkami (mniam, mniam...) postawiła biegaczy do pionu. W pakiecie biegacz dodatkowo otrzymywał butelkę izotoniku, charakterystyczny "rycerski" medal i całkiem zgrabny malutki plecak, w którym ów pakiet się mieścił. Wszystko odbyło się bez kolejek i, jak pisałem wcześniej, w urokliwej atmosferze Zamku Krzyżackiego i Campingu - Zamek. Ciekawe pokazy rycerskie w międzyczasie uhonorowania zwycięzców rozbawiły publiczność (szczególnie strzelanie czterech chętnych ze średniowiecznych hakownic). 

Osobiście jestem pod wrażeniem IV Biegu Rycerskiego, a przede wszystkim jego organizacji. Optymalizacja lokalizacji i promocji miejsca genialna. Fajna atmosfera biegu mająca swój koniec w sali Zamku Krzyżackiego - perełka. Tylko lepszych wyników brakuje, no i może strefowania na starcie...i tego organizatorom za rok życzę.


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.