Analiza dwóch startów na 10 km



Czerwiec cały czas stoi pod znakiem przygotowań do lipcowego startu w Triathlon Energy Lidzbark Welski 2017. W tym sezonie, zresztą podobnie jak poprzedzający go kwiecień, obfituje on aż w trzy starty biegowe. Właśnie dwa z nich zamierzam przeanalizować. 18.Dycha Kowalewska, traktowana z tzw. priorytetem B, ważna, biegnięta na sporym wypoczynku i z jakimś tam luzem treningowym oraz Bieg Napoleoński, typowy priorytet C, mało ważny, zrealizowany na zmęczeniu treningowym. Oczywiście ten drugi ze znacznie trudniejszą trasą i specyficznym gorącym mikroklimatem bez szans na życiówkę. W Kowalewie natomiast chciałem powalczyć o nią bardzo mocno.

Do Kowalewa odrobinę treningowo odpuściłem by tą ostatnią szansę na poprawę życiówki na "dychę" w pierwszej części sezonu wykorzystać. Niestety trasa i wiejący wiatr nie do końca pozwoliły na wykorzystanie swojego potencjału i do poprawy rezultatu zabrakło 5 sekund. Raptem 0,5 s na kilometrze ;-) Poszczególne kilometry poza podbiegowymi, gdzie zawaliłem całość na 3:51/km (lekki zbieg i zaskakujący podbieg pod wiaduktem) czy 3:56/km (dłuższy podbieg na 8 km), "leciałem" po 3:38-3:45/km względnie kontrolowanie. Troszkę można się przyczepić do początku, gdzie praktycznie na długim zbiegu (potem podbieganym z powrotem) zrobiłem 3:43-3:45/km - jednak strata 3 sek na tempie w takim momencie to nie aż taki wielki błąd. Cieszą natomiast kontrolowane, choć trudne i już biegnięte bez luzu mięśniowego i zapasu tempa, kolejne kilometry 5 i 6 oraz 9 i 10 - tu 3:38 - 3:39/km naprawdę wygląda solidnie. Słowem fajny, krótki tapering międzystartrowy, naprawdę dobry poziom wypoczynku (troszkę gorzej niż na początku sezonu startowego) wskazywały, że się uda. Zresztą średnie tętno 175 ud/min czy szczytowe, 184 ud/min, osiągnięte na finiszu pokazują, że było całkiem solidnie. Jakość biegu plus kontrola mięśniowa podczas całości była najlepsza do tej pory. Niestety znajomość trasy zawiodła. A szkoda...

Bieg Napoleoński to już zupełnie inna rzeczywistość. Taperingu nie było tu zupełnie. Bieg był zrealizowany w trzy tygodniowym cyklu treningowym bez żadnego dnia wolnego na koniec drugiego tygodnia. Po "dyszce" w Kowalewie zmęczenie nie było aż takie wielkie. Niedzielny 1,5 h rower rozjechał je całkiem fajnie. Cały jednak kolejny tydzień przedstartowy "napoleoński" podbiłem stawkę jeszcze bardziej. Sobotę przed startem rano zrobiłem 1 h spokojnego roweru a wieczorem 33 min spokojnego basenu. Zmęczenie organizmu nawarstwiło się i w niedzielę trzeba było to tylko przetrwać...choć ambitnie postawiłem sobie cel złamania na trudnej trasie 38 min. Cel całkowicie nierealny jak się okazało. Mięśniowo padłem na 2 km i najtrudniejszym, długim szutrowym podbiegu na trasie - tam już tętno błyskawicznie sięgnęło 177 ud/min a tempo 3:53/km. Teoretycznie tempo miało na początku sięgać granic 3:50, więc strat nie było (1 km na spokojne 3:45/km). Dalej już musiałem odpuścić, bo nogi odmówiły współpracy a zmęczenie na tym etapie biegu (mimo niskich wskazań tętna!) było zbyt duże. Zresztą kolejne km realizowane po 3:50-3:55/km (a nawet 4"13...ale to chyba źle złapałem) potwierdzały brak mocy. Szczytem zmęczenia było całkowite odcięcie na trudnym, po raz drugi pokonywanym podbiegu. Tempo 4:20 i totalne pieczenie nóg od stóp do bioder - dawno tego tak już nie przeżyłem. 38:43 w całości uratowane zostało przez bardzo mocno pociągnięty (fajna reakcja organizmu po bardzo intensywnym zmęczeniu mięśniowym) ostatni km. 3:30/km i szczytowe tętno biegu 179ud/min zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Chyba właśnie po to robi się starty typu C. Bardzo bolą i zaskakują reakcjami organizmu (HR śr tylko 170ud/min!).

Ciekawe jak zareaguję organizm na kolejny start tego typu w najbliższą sobotę w Unisławiu? Półmaraton Unisławski na mniejszym zmęczeniu niż w "napoleonie" (nie mogłem dojść do siebie dwa dni, a za dobry tydzień przecież start docelowy), ale jednak na zmęczeniu i też podobno z długim podbiegiem na finiszu. Oj będzie się działo :-)


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.