Lokalny Napoleoński za Nami...



Nie wiem kto wpadł na pomysł organizacji biegu w pobliskiej Szabdzie. Jednak był to człowiek genialny ;-) Ósme biegi w gminie Brodnica, zostały co prawda zorganizowane z przeciętną jak na lata wcześniejsze frekwencją, mimo wszystko 81 zawodników mogło czuć się dumnym z pokonania królewskiej trasy w podbrodnickiej miejscowości. 

Od kilku edycji zastanawiałem się dlaczego biegacze z Grudziądza przyjeżdżają do całkiem oddalonej Szabdy, kiedy w ten weekend startowy niemało innych biegów. Tym razem dołączyło do nich dwóch zawodników z Włocławka. Przyznam się też, że co roku również czekam na drugi weekend czerwca by w tej kameralnej imprezie wziąć udział. W roku 2017 zaliczając po drodze trzy inne biegi na podobnym dystansie nic się nie zmieniło. Co więcej przekonałem się, że są to zawody inne niż wszystkie. Chyba królewska trasa Biegu Napoleońskiego przede wszystkim robi tę różnicę. Wspaniały i monumentalny szutrowy podbieg w kierunku Mszana po ostrym zbiegu z Belfortu , pokonany raz lub dwa razy w zależności od wybranej opcji 5 lub 10 km, jest niesamowicie klimatyczny. Pogoda tutaj z reguły płata figle - nie pamiętam edycji bez słońca, duchoty i wiatru. Podsumowując słowa wypowiedziane krótko po przebiegnięciu linii mety nie są w stanie wyrazić tej radości uczestnictwa. 

W ósmej edycji wreszcie (jak za pierwszych) frekwencja biegu głównego przeskoczyła tą z dodatkowego (46 do 35). Bieg na 10 km, jak w zeszłym roku, wygrał Mariusz Pawłowski z Marzęcic (Kurzętnik Biega, 35:15). Wśród pań zwycięstwo odniosła zeszłoroczna wicemistrzyni Joanna Bartkowska z Brzozówki (KM UMK Toruń, 44:00). Bieg na 5 km także padł łupem zawodnika Kurzętnik Biega, Pawła Moskala (16:52) i Anny Żuchowskiej z Płonnego (EKO-OPAŁ Płonne, 20:15). Pozostałe wyniki lokalnych biegaczy (według swojego klucza naliczyłem 39 osób) znajdziecie tutaj. Tradycyjnie biegom dorosłych towarzyszyły biegi dziecięce (które wreszcie mogłyby być zaplanowane na chwilę przed lub po biegach na 5 i 10 km - startujący nie mogą dopingować swoich pociech!!!) czy festyn rodzinny z posiłkiem regeneracyjnym plus miejscowymi wypiekami oraz występami najmłodszych.

Ósma edycja Biegu Napoleońskiego przeszła zatem do historii. Cieszy występ kilku kolejnych lokalnych debiutantów. Ci zawsze z wielką odwagą walczą z dystansem dwóch pętli (dla ich pokrzepienia powtórzę to co pisałem wcześniej - nie znam trudniejszej "dychy" :). No cóż...do zobaczenia za rok.

Parę zdjęć z biegu można znaleźć tutaj.



2 komentarze:

  1. Trasa królewska a nie ma nawet pamiątkowego medalu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - jest to regułą w prawie wszystkich obecnie organizowanych biegach, że finiszujący otrzymuje medal. Byłaby to fajna pamiątka dla debiutantów w biegu. Jednak zamiast tego otrzymaliśmy pamiątkową (ostatnio modną też w pakietach innych) torbę - plecak. To chyba też fajnie.

      Usuń

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.