Motywacja - magiczny wytrych codzienności dla nieprzeciętnych



Wikipedia opisuje motywację jako stan gotowości do podjęcia określonego działania, wzbudzony potrzebą zespół procesów psychicznych i fizjologicznych, określający podłoże zachowań i ich zmian. Dopełnia definicję mówiąc o stanie wewnętrznym człowieka, mającym wymiar atrybutowy. Tego ostatniego zdania "ni w ząb" na początku nie pojmowałem - bo co to znaczy wymiar atrybutowy?! Troszkę to abstrakcyjne i branżowe. Po kolejnym przekopaniu sieci zrozumiałem trochę więcej. W tej frazie, dla mnie kluczowe w tym momencie, coś jest...

Jeżeli jesteśmy zmotywowani do zrobienia czegoś to jesteśmy gotowi to uczynić już choćby zaraz. Istnieje potrzeba dokonania jakiejś czynności, co więcej ta chęć powoduje często fajne emocje oczekiwania a niekiedy "wnerw", że do zrealizowania celu pozostało jeszcze tyle czasu. Swoją drogą doprowadza to czasem do wielu różnych pobocznych perypetii. Tak bym zamknął tą pierwszą, łatwiejszą w odczytaniu część definicji.

W zrozumieniu drugiej kluczowym słowem wydaje się "atrybut". Ponownie posiłkując się wikipedią, to cecha, a zatem własność lub właściwość, osoby czy rzeczy, która wyróżnia ją spośród innych. Wtem fraza "wymiar atrybutowy" nabiera wręcz znaczenia magicznego - w końcu ktoś zmotywowany jest oryginalny, jedyny, nieprzeciętny. Oczywiście na skutek pewnej chęci, potrzeby dokonania czegoś w swoim otoczeniu. Magia wypływająca z motywacji? Chyba tego aż tak nie postrzegaliście, prawda?

Ja nad tym zagadnieniem zastanawiam się ciągle w dwojaki sposób. Po pierwsze przez swoje "ja" - świat, który jakąś bardziej mogę zgłębić analizując swoje własne wybory i przez to względnie jasny. Po drugie przez świat zewnętrzny, gdzie sporo klientów, kolegów działa często w mniej logiczny sposób, przez co w tym wypadku trudno o pełne rozumienie podłoża decyzji. Oczywistym jest, że okoliczności tych motywacyjnych obserwacji stanowi sport i rekreacja, obszar najbardziej mi znany, najbardziej naturalny i najbardziej przeanalizowany. (Z drugiej jednak strony czy ten obszar nie stanowi dobrej bazy by poznać zachowanie w "normalnym" świecie?)

Poszukując własnej mocy motywacji, czyli dlaczego mi się jeszcze chce wstawać rano na basen (kiedyś nie mając samochodu chodziłem na niego ponad 3 km pieszo!), dlaczego kombinuję z obowiązkami domowymi - patrz przedkładam trening np. nad zserwisowanie roweru żony (swój już obskoczyłem ze trzy razy!) czy dlaczego zamiast spokojnie spać nocami często "skrobię" zaplanowane na stronę teksty (na stronce nic nie zarabiam przecież!), dochodzę do jednego wniosku. No dwóch...pół żartem, pół serio - najzwyczajniej jestem szalony i chory psychicznie. Pewnie temu przytaknęliby złośliwcy i Ci "przeciętni" ludzie patrzący z boku. Drugi wniosek, już bardziej poważny mam nadzieję, związany jest z frazą  "wymiar atrybutowy". Bo czy kreując swoją własną rzeczywistość, mały mikroświat wokół siebie, gdzie sam sobie jesteś sterem i żeglarzem, nie poczułbyś się wyjątkowo i magicznie? Samorealizacja nie tylko mnie daje siłę rozpędu, inspiracje i chęć kolejnych zmian. Tym bardziej, że ten magiczny świat jest bardzo ciekawy, możliwości treningu i jego środków są ogromne a spoglądanie w trzeciej osobie na swoją pracę powiela wiele kolejnych pytań. Jakby to wszystko uogólnić to taka zasada działa wszędzie, czy to w sporcie czy w codziennej pracy (choć niestety doba za krótka i trzeba wybierać ;-(

Dlatego tez patrząc z boku na motywacyjne "motania się" wielu adeptów sportu czy brak logicznych wyborów w trakcie życiowych rozterek często żal mi bohaterów tych okoliczności. Nie żal ze względu na zaistniałe sytuacje. Te muszą się zdarzać, byśmy mogli wyciągać wnioski i się uczyć. Bardziej żal mi ich, bo nie widzą tej magii. Ich "wymiar atrybutowy" jest krótkotrwały, bo poczucie tworzenia czegoś więcej niż parametru ciała, wyniku, relacji materialnej czy ludzkiej, jest znikomy. Magia pryska w chwili skupienia się tylko i wyłącznie na sferze materialnej. A przecież każda czynność jest zindywidualizowana (dlatego nie może być schematu działania dla każdego a tylko nadanie pewnego kierunku), niepowtarzalna (w danym momencie istnieją takie i jedyne nie występujące później okoliczności), powodująca zmianę (akcja tworzy reakcję). Jednym słowem MAGICZNA. 

Jeśli ciągle będziemy dziećmi, tworzącymi ten swój mały mikroświat przy pomocy realnej magii, jestem pewien, że motywacji wewnętrznej nam nie zabraknie. U mnie to jeszcze jakoś działa...


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.