Potwierdzona charyzma Unisławia



Do Unisławia jechałem z wielkim znakiem zapytania. Teoretycznie XIV edycja, zatem doświadczeni organizatorzy i tym bardziej, zasłyszane już, dobre noty dotyczące zawodów. Z drugiej strony miejscowość licząca niecałe cztery tysiące mieszkańców i trasa przebiegająca po okolicznych wioseczkach może budzić wątpliwości. Zresztą o podbiegu na końcowym kilometrze chodzą zakulisowe biegowe słuchy...

Nie taka trasa straszna jak ją malują...zwycięzca XIV Półmaratonu Unisławskiego, Andrzej Rogiewicz z Grudziądza (Packman Team), uzyskał 1h09:29, czyli czas całkiem solidny. Do rekordu atestowanej trasy 1h08:11 zabrakło ponad minutę, jednak na profilu podbiegu końcowego o wzniosie 7% było co robić. Jego długość kilometra z fajnym finiszowym 200-250 m wypłaszczeniem przed metą nie wystraszyło też Anny Arseniuk (Górks, T. S. Opatrunki Toruń). Ta przebiegła 21 km z hakiem w 1h24:35. Tu trzeba dodać rzecz niesamowitą...wyniki pierwszych trzech zawodników starszych kategorii wiekowych męskich, bądź co bądź przecież na niełatwej trasie, oscylowały od 1h22:51 (zwycięzca M50 i Piotr Wolny z Bydgoszczy, drugi z M50 10 s za) do 1h35:45 (trzeci w M60 Jan Bodnar z Torunia, gdzie zwycięzca Marek Czuk z Torunia nabiegał 1h29:16!!!). Przyznacie, że jak na "wioskowe" zawody kategorie były bardzo mocno obsadzone.

Wracając do najważniejszego, czy to w XIV Półmaratonie Unisławskim czy w XIV Dziesiątce Unisławskiej, nie było do czego się przyczepić. Nie, no ok...medal był bardzo nudnawy, jeśli porównywać do innych projektów. Plus ewentualnie wynik zwycięzcy "dychy" Zbigniewa Górczyńskiego z Włocławka, 36:22, nie był powalający (wśród kobiet Andzelika Dzięgiel nabiegała 37:19). W każdym innym parametrze zawodów wszystko było jak trzeba. Jak to ujął inny uczestnik imprezy "Wszystko było na bardzo przyzwoitym, wysokim poziomie. Nic dodać, nic ująć. Tak w sam raz.". Rozwijając tę myśl...rzeczywiście chciałoby się by organizatorzy każdej z biegowych imprez w Polsce mieli tak przeciętne standardy. Biuro Zawodów wraz z późniejszym miejscem zjadania posiłku regeneracyjnego (grochówka) usytuowane było w budynku Hali widowiskowo - sportowej przy Spokojnej 16. Hala zręcznie przedzielona na 1/3 z kilkoma stanowiskami odbioru pakietu startowego stanowiła kompletne miejsce. Usytuowanie kilku szatni z kilkoma WC zdecydowanie wystarczyło dla 211 półmaratończyków i 174 dyszkowiczów. Obok miejsc parkingowych sporo (dodatkowo funkcjonował parking przy starcie do półmaratonu). Start honorowy rozpoczęty przy wyjściu z hali a dokończony ostrym na Lipowej (półmaraton) czy Parkowej (dziesiątka) był fajnym momentem ignorowanym przez innych współczesnych organizatorów. Zdecydowanie jednak warto zwrócić uwagę na dekorację zwycięzców. Tutaj, wraz z losowaniem nagród rzeczowych (patrz główne - rowery o sporej wartości materialnej) pokazała się cała charyzma prowadzącego zawody spikera. Ten przy radości zwycięzców losowania głównego czy poszczególnych nagród pomniejszych (plecaki itp.) skutecznie zabawiał pozostałych uczestników. Wielkim gestem było również nagrodzenie Pana Jana Chmielewskiego, amatora - fotografa, który jeżdząc na lokalne imprezy sportowe obrazuje je w szeroko i bezpłatnie udostępnianych galeriach internetowych. Brawo Panie Janie!!! Szacun także ode mnie.

Podsumowując, impreza stanowiąca część gminnego lokalnego święta - Dni Unisławia czy całego cyklu Gran Prix Woj. Kuj. - Pom., z pewnością rozsławia malutką miejscowość poza granice powiatu chełmińskiego. Bardzo ciekawa, wcale nie nużąca ukształtowaniem (patrz długi wręcz górski ponad kilometrowy zbieg na 10 km czy 7% podbieg na ostatnim km), trasa musi przyciągać wielu śmiałków głodnych wrażeń. Ba teoretycznie i nawet dobrych wyników . Charyzmę ten bieg ma na pewno...


1 komentarz:

  1. Biegłem tam raz i fajna impreza. Rok 2012 albo 2013. Po samym biegu mam ambiwalentne uczucia, ale trasa fajna, racja :)

    OdpowiedzUsuń

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.