Przyzwoita pełnoletność Kowalewa

(zdj. Anna Stefańska)

Jak tu nie kochać współczesnych czasów...właściwie u szczytu sezonu biegowego co weekend mamy jakiś bliższy kilometrażowo start. Fajnie jeśli pośród gąszczu imprez jest potwierdzona wielokrotnością ta jedyna. 18.Dycha Kowalewska taka była...więc nie było na co czekać i szansę  wykorzystałem.  Moja debiutancka "osiemnastka" (nigdy w takiej edycji  nie miałem przyjemności startować ;-)

W porównaniu z poprzednimi edycjami nie było żadnego rekordu. Oprócz osoby autora linię mety na Stadionie Miejskim w Kowalewie Pomorskim minęło 222 biegaczy. Poprzednie dwie "dychy" zgromadziły o 111-112 zawodników więcej. Bieg wygrali Andrzej Rogiewicz (Packman Team) z 33:13 i Andżelika Dzięgiel (GKS Fabianki) z 37:39. Patrząc wstecz na historię wyników, gdzie zwycięzca sześciokrotnie przybiegał w czasie co najmniej pół godziny a zwyciężczyni tyle samo razy łamała 35 minut czy podziwiając rekord Jana Białka z 2000 r (29:28!!!) lub Kariny Szymańskiej-Wiśniewskiej (33:19!!!) - szału nie było. Jednak, mówiąc poważnie, ta osiemnasta edycja przebiegła całkiem solidnie, jak na osiemnastolatkę przystało.

Trasa, rozpoczynająca się w kompleksie sportowo - rekreacyjnym Stadionu Miejskiego i tam też mająca swój koniec, wybiegiem bramą ze stadionu skierowała biegaczy na ulicę Kowalewa Pomorskiego. Stamtąd wiodła już praktycznie prosto w kierunku Sierakowa. Początkowo płaska, zamieniła się w długi kilkusetmetrowy zbieg. Dla biegaczy było o tyle ważne, że po nawrotce na 4 km i ponad kilometrowym zboczeniu w bok na 6 km ponownie wracali oni na ten podbieg by dalej prosto wrócić na finiszowe metry stadionu. Z pewnością wielu uczestników zaskoczyły dwa szybkie punkty nawadniania - na 1 i 2 km. Przesunięte później na drugą stronę ulicy, patrz km 6 i 8, wraz z kurtyną wodną na 3 i 5 km mimo nieprzesadnie gorącej pogody robiły furorę. W takich warunkach przeszkadzać mógł silny momentami wiatr. Podmuchy na podbiegowym 8 km mogły z pewnością popsuć życiówki wielu (plus zaskakujący wiadukt kolejowy na 3 km - niby lekki zbieg i podbieg a dawał w kość). 

Cała oprawa, charakter festynu rodzinnego z otwarciem skate parku, biegami dziecięcymi, rekreacyjnym rowerowym Tour de Kowalewo czy możliwościami zabaw dzieci na przeróżnych "dmuchawcach", okraszona była komentarzem Romana Toboły, jednego z najbardziej znanych konferansjerów biegowych. Pan Roman, jak zwykle robił różnicę i starannie przygotowana impreza punkt po punkcie została realizowana. Dekoracja zwycięzców biegów nie przeciągnięta, jak to często bywa, na koniec zawodów, przemyślany pakiet startowy (okolicznościowa koszulka techniczna plus pas na numer lub chusta Buff) czy sporo miejsc siedzących by zjeść smaczną grochówkę wyszły bardzo na plus organizatorom.

Co tu dużo mówić...18.Dycha Kowalewska bardzo przyzwoicie wkroczyła w dorosłość. Warto chyba zajrzeć w przyszłym roku jak sobie w niej poradzi. Ciekawe czy równie dużo brodniczaków (naliczyłem 13tu) wpadnie pobiegać do pobliskiego miasta? Trzeba przyznać, że w czerwcu i lipcu biegów w regionie Ci u Nas pod dostatkiem.

(Przy okazji odsyłam do fajnych galerii na stronie organizatora)

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.