Strój triatlonowy Orca 226



Sprzęt triatlonowy, zresztą jak ta cała przepiękna dyscyplina, cały czas jest jeszcze dla mnie tematem nierozgryzionym. Będąc dwukrotnym "półironmanistą" ciągle się uczylem a w profesjonalnym stroju triatlonowym przyjemności startować nie miałem. Ten sezon miał być pierwszym z dwoma startami w kolejnych "połówkach". Dlaczego by nie w nowym stroju Orca 226. 


Nowozelandzka firma rozpoczęła swoją działalność w 1993 r, a więc w przyszłym roku obchodzić będzie ćwierćwiecze istnienia. Scott Unsworth, założyciel, były triatlonista, z pewnością może być dumny. Ja również byłem dumnym użytkownikiem stroju podczas dwóch startów na 1/2 IM w Volvo Triathlon Series Brodnica i Triathlon Energy Lidzbark Welski oraz jednej treningowej próby generalnej przed zawodami. To jednak zupełnie inna bajka pływać, a przede wszystkim jeździć i biegać w tak profesjonalnym, dedykowanym do tego sprzęcie. Jednak po kolei...


Strój, szczerze mówiąc, wizualnie wcale mi się nie podobał. Biel z oliwkową zielenią na korpusie  i bokach ud połączona z czernią na dole wyglądała całkiem schludnie. Jednak ta rażąca zieleń nie jest moim ulubionym kolorem...choć jak wiadomo, to rzecz gustu. Nazwy marki z charakterystyczną czarną czcionką, małe, dodane na bokach nogawek i, większa, po prawej stronie klatki piersiowej wraz z odblaskowymi napisami na lewym ramiączku, karku i nad lewym biodrem dopełniały estetyki. Zaskakujące, że na stroju triatlonowym aż tak dba się o widoczność po zmroku. Zaskakująca była także waga Orca 226. Taka objętość materiału o tak małej wadze (podobno tylko 130 g!). Niesamowite. Pierwsza obserwacja pozwoliła również zwrócić uwagę na specyficzny dobór tkaniny - praktycznie każda część stroju uszyta była z innej gramatury. Część górna przykrywająca ramiona oraz nogi wraz z panelami bocznymi to cieniutki "niby piankowy" materiał (tzw StretchSkin o gramaturze 145 gsm) oprócz oczywistego szybkiego czasu schnięcia poprawia aerodynamikę podczas jazdy na rowerze. Całość, szczególnie część na nogach, uszyta w systemie kompresji miała wspierać mięśnie podczas wysiłku i przez to opóźniać uczucie zmęczenia. Reszta tkaniny to już prawie przezroczysta siatkowana materia, na której (uwaga!) odmówiono mi wykonania nadruku reklamowego z obawy przed zniszczeniem. Ciekawostką było użycie, przede wszystkim w części przedniej klatki piersiowej, technologii nano w postaci kryształków mineralnego proszku. Zapewnić to miało lepszą przewiewność i chłodzenie ciała. Warto też wspomnieć o włoskiej wkładce Tri-Tech. W męskim modelu o kształcie trójkąta, bardzo delikatna i prawie nieodczuwalna a dająca uczucie komfortu podczas długich etapów rowerowych. Wszystko to dopełnione dwoma zakrytymi kieszeniami z tyłu na plecach i klasycznym triatlonowym zamkiem błyskawicznym do połowy klatki piersiowej. 


Orca 226 założona pierwszy raz nie do końca mnie przekonała. W końcu wcześniej "wychowany" na biegowym sprzęcie tu lekko ściśnięty na nogach i klatce piersiowej a przede wszystkim także na klatce piersiowej, czułem się jak "nie-biegacz". Nie było to na pewno uczucie pewności i komfortu. Później strój sprawdzony na treningowej "zakładce" oddalił zarzuty. Wszystko było ok, choć uczucia "ścisku" oduczyłem się dopiero po drugim starcie w 1/2 IM. Na tyle skutecznie, że udało się złamać 5 h ;-) Wkładka, prawie nieodczuwalna podczas normalnego funkcjonowania, na rowerze całkiem skutecznie odciążała i o ile na pierwszym treningu i "połówce" pościerałem sobie pachwiny (niestety u mnie normalka) to w Lidzbarku było, o dziwo, o wiele lepiej. Obyło się bez otarć. Zresztą o poziomie komfortu podczas biegu niech opowie rezultat z etapu biegowego - 1h25 w półmaratonie robi różnicę. Z pewnością kompresja też miała tu swój udział. Niestety nie do końca mogłem sprawdzić parametry termiczne materiału. Startowałem w bardzo wietrznych, prawie bezsłonecznych warunkach. Jednak w dwudziestu paru stopniach nie przegrzewałem się i, co ciekawe, nie było mi zimno (a tego spodziewałbym się bardziej - w Lidzbarku wiało, że aż głowę urywało!!!). Jestem dalej bardzo ciekaw jak ta nano - technologia sprawuje się w upale. Po finiszowych metrach strój na pewno był suchy mimo wielu kubków wody wylanych na głowę czy przede wszystkim tych hektolitrów potu. 

Podsumowując Orca 226, mój pierwszy triatlonowy strój startowy, dedykowany przez producenta do dłuższych dystansów, pozwolił mi osiągnąć wymarzony w 1/2 IM rezultat 4h58. Złamana "piątka" niech będzie gwarantem jego jakości. Lekkość, przewiewność i przyjemna kompresja są jego głównymi atutami.

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.