Tapering przed Lidzbark Energy 2017 i "życiowy" start



Impreza w Lidzbarku Welskim z cyklu Triathlon Energy miała być tą docelową w pierwszym etapie sezonu startowego 2017. Dreszczyk emocji był ogromny - w końcu ostatni tapering i zawody VTS Brodnica 2017 nie poszły zgodnie z planem (słabe pływanie, pech z dętką - patrz tutaj). Na 2 lipca przygotowywałem się praktycznie od listopada 2016 r. i marzenie złamania 5 h na dystansie 1/2 IM miało się wreszcie ziścić. Jak tu nie zepsuć całej układanki a przede wszystkim utrzymać skupienie psychofizyczne w trudnych triatlonowych przygotowaniach? Na szczęście się udało. Magiczne 4h58:15 stało się FAKTEM. Wreszcie mogę powiedzieć, że jestem triatlonistą z krwi i kości ;-) Prześledźmy całość obiektywnym okiem.

Cały tapering zacząłem właściwie od 3 tygodni przed Lidzbark Welski Triathlon Energy 2017. Wyglądał tak:

Pon
Wt
Sr
Czw
Pt
Sob
Ndz
Bieg30'

15'dobieg (przerwa)
+
44' spinning (117)
+
43'bieg (w tym 35' podprogowo)(163)
rano: 44' basen (2000m)

45km rower+3km żywy bieg

15'dobieg(przerwa)
+30' bieg na 150HR z 1km szybko
basen 46' (2100m)
W

Bieg 51'
(w tym 10' na PA+
podbieg
10x200m/200m)
(158)


15'dobieg (przerwa)
+
45' spinning (132)
+
43'bieg 10km  BNP)(168)
+dobieg 15' (153)

45' basen
(2050m)



110' spinning
(124)

15' dobieg (przerwa)
+15' dobieg
rano:Półm. Unisławski (1h23:16)
wiecz: 60' rower
basen 48' (2200m)

Bieg 41'
(w tym 30' na PA)
(148)


15'dobieg (przerwa)
+
45' spinning (127)
+
43'bieg (w tym 30' podprogowo PAn)(168)
+
dobieg 15'

73' spinning (133)



otwarte pływanie 15'

15' dobieg (przerwa)
+30' dobieg
W
Tri Energy
Lidzbark
Legenda: (158) - HR śr  158 ud/min, PA - próg aerobowy; PAn - próg anaerobowy; BNP - bieg z narastającą prędkością

Najpierw trzeba było wyciszyć się po trudnym Biegu Napoleońskim (11 czerwca) spokojnym rozbieganiem w poniedziałek. Później lekko budowałem formę przez kolejne 1,5 tygodnia na samych "zakładkach".  Oczywiście dbając by w każdym tygodniu wystąpił jeden dzień wolny lub luźniejszy treningowo. Pierwszy tydzień to blisko 6 h treningu (z czego połowa to "zakładki"). Drugi tydzień to typowe budowanie w 9 h (z czego blisko połowa to rower w różnej postaci). Ostatni, startowy tydzień to 9,5 h, gdzie 5 h to start docelowy. Zapewne kluczowe w optymalnym przygotowaniu do zawodów okazało się "dowalenie" w tygodniu środkowym i odpuszczenie w czwartek przed startem w Triatlon Energy Lidzbark Welski 2017.

Życiowy start nie był aż tak błyskotliwy jakby się wydawało. Tradycyjnie popłynąłem słabo. 39:04 (35 m. w stawce 53 zaw.) to nie był mój plan (zakładałem co najwyżej 36'). Fajnie, że chociaż nawigacja mi się poprawiła i już "nie zygzakowałem", jednak po raz kolejny dobrze mi się płynęło dopiero na końcu drugiej pętli. Na rowerze w sumie sukcesem było to, że wystartowałem bez przygód. Na ostatnich imprezach a to dętka pękała a to pękał łańcuch. Tym razem ponownie tylko wiało a z łatwiejszą niż w Brodnicy trasą poradziłem sobie przyzwoicie. 2h49:11 (24 m.) chyba jest na razie na poziomie moich doświadczeń rowerowych i uczenia się "lemondki". Cieszy kontrolowanie tempa - wszystkie odcinki pojechałem równo, a słabości mięśniowe na drugiej pętli szybko neutralizowałem żelami (na początku pierwszej i drugiej pętli, co skończyło się bólem żołądka). Końcówka to już maskowanie zmęczenia "stójkami" na podjazdach, ale jednak z utrzymaniem tempa i jakości jazdy. Bieganie to już tradycyjnie prawdziwa bomba. 1h25:02 i podium w tej dyscyplinie (tuż za drugim w OPEN M. Koniecznym i zwycięzcą zawodów P. Miziarskim!!!). Ba nawet na pierwszej pętli miałem chwilowy postój w lesie (aż 32 s. a głowę bym dał, że maks 20 s). Pierwsza 5tka z lekko sztywnymi nogami. Dwie środkowe to już luźne gonienie tempa w ok. 4:05/km by ciągle być w kontakcie z "łamaniem" 5h. Na pagórkowatej 5 km pętli w Lidzbarku nie było to aż takie łatwe. Ostatnie 2 km z mocnym finiszem i 4h58:15 stało się faktem. 

Fajnie jest spełniać marzenia. Tym bardziej jak one tak drogo kosztują. Sporo energii poświęconej na trening na przede wszystkim na łamanie czasoprzestrzeni. Ostatnir dwa tygodnie wręcz już leciałem na oparach mocy psychicznej. Opłaciło się zagryźć żeby i dokończyć pracę. Teraz miło patrzy się na życiówkę poniżej 5 h żegnając się z triatlonem do kolejnego sezonu. Czas dokończyć sezon ładnym wynikiem w Poznań Maratonie ;-)


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.