Wreszcie samo bieganie i...zmęczenie



Wreszcie znalazłem się w drugiej części sezonu. Części biegowej. Po trudnościach triatlonowych, kiedy trzeba było naginać czas by "powciskać" trzy dyscypliny w tygodniowy plan zajęć i oczywiście trenować w mikrocyklach 14 dniowych z 1 dniem przerwy, teraz "tylko bieganie". Wspaniale jest tak "tylko biegać". Oczywiście przy okazji chciałem treningowo poeksperymentować...



Czas po finalnym starcie w 1/2 IM Triathlon Energy Lidzbark Welski miałem poświęcić na regenerację i odbudować się by od końca lipca "wejść" we względnie sprawdzoną metodę przygotowań do maratonu. Przy okazji wdarł się też tam mały tygodniowy urlop. Ciężko było nie wykorzystać tego czasu na treningowy eksperyment. Otóż chciałem sprawdzić jaki wpływ na wynik w biegu na 10 km będą miały ćwiczenia koordynacyjno - siłowe w wersji skipowej oraz biegowe ćwiczenia angażujące powięź. Co ciekawe wszystko bez typowego treningu z szybkościowymi akcentami biegowymi - stosowałem tylko przebieżki. Efekt miał być zmierzony podczas 5.Koguciej Dychy. Mój trening wyglądał mniej więcej tak:

Pon
Wt
Sr
Czw
Pt
Sob
Ndz
Bieg45'
(w tym ćw.)

15'dobieg (przerwa)
+
45' (w tym 6-8xprb)
bieg 45'

15'dobieg (przerwa)
+
bieg 45'
( w tym ćw)

bieg 40' (w tym 8xprb)
bieg 90'
W
Legenda: ćw - 6- 8 min skip A, B, C po 10 m zamiennie; prb - 100 m przebieżki.

W trakcie urlopu odpuściłem 3 dni treningowe (pn, czw i ndz), ale wt, śr oraz pt, sob przepracowałem zgodnie ze schematem (bieg z ćw i po nim bieg z prb). W kolejnym tygodniu przepracowałem całość z dłuższą środą (75' z prb) ale z bardzo krótkim piątkiem (tylko 30' biegu). Tydzień przedstartowy przebiegałem dopracowując schemat - do jednostek z ćwiczeniami (pon i czw) dołożyłem cztery dłuższe podbiegi. Tempo biegania pozostało w granicach 5:00-5:30/km.

Efekt eksperymentu - nijaki. Na trudnej co prawda trasie, osiągnąłem tylko 39:03. W normalnie przygotowanej formie miałbym ok. 38:20. Nie ma szans na wytrenowanie dobrego czasu na 10 km bez specjalnych jednostek typowo biegowych w tempie startowym lub okołostartowym. Poza zmęczeniem mięśniowym, po ćwiczeniach powięziowych - bardzo dynamicznych, pozostała obolałość okostnej - coś czego nie czułem już od paru sezonów. Choć podejrzewam, że jak teraz wrócę do normalności, patrz jednego treningu siłowo - koordynacyjnego plus dwóch tempowych i jednego dłuższego, wszystko skoczy w górę. No właśnie...a całość przez sierpień tradycyjnie planuję tak:


Pon
Wt
Sr
Czw
Pt
Sob
Ndz
Bieg45'
(w tym 4-6xSB + skipy)

15'dobieg (przerwa)
+
50' (w tym 35' PAn)
bieg 50-90'

15'dobieg (przerwa)
+
bieg 50-55'
( w tym 9-10km BNP)

bieg 30-45' (w tym 8xprb)
bieg 90-150'
W
Legenda:SB - podbiegi 200-400m na 6%; PAn - próg anaerobowy, patrz strefa 4 wg Friela; BNP - bieg z narastającą prędkością); W - wolne; bieg - z reguły oznacza tempo ok. 5:00-5:20/km, ale lubię lawirować nim bodźcując trening.

Oczywiście sierpień w moim przypadku jest koszmarnie ważny. We wrześniu dochodzą zajęcia fitness w robocie i objętość biegowa spadnie o połowę. Właśnie w tym miesiącu muszę zrobić objętościówę. Sam jestem ciekaw czy przy takim kilometrażu tygodniowym (ok. 70-80 km/tydz.) jestem w stanie poprawić życiówkę w maratonie (patrz 2h58). Liczę na moją pierwszą połówkę sezonu. Tam zrobiłem porządną robotę. Dodatkowo w zanadrzu zostają mi środy, gdzie wykorzystując próg tlenowy mogę dobrze dotrenować strefę wysiłku maratońskiego.

Zobaczymy co z tego wyjdzie podczas półmaratonu w Ciechocinku (patrz zdjęcie u góry). Tam pierwszy test roboty sierpniowej.



Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.