Tok myślenia zaawansowanego amatora




Od dobrych czterech lat pracuję jako instruktor fitness/trener personalny itd itp, co daje mi całkiem fajne miejsce do obserwacji amatorów i półprofesjonalistów różnej maści i różnego poziomu. I rozumiem, że adeptom sportu, rozpoczynającym przygodę ze sportem, ten wydaje się naznaczony tylko wyborem tempa treningowego (wolno/szybciej) i długości trwania. Z kolei Ci bardziej zaawansowani żonglują już większą ilością intensywności (bardzo wolno/wolno/szybko/bardzo szybko, choć to też nie reguła) czy środków treningowych (patrz podbiegi, ciągłe, "tempówki" różnego rodzaju czy jakieś dłuższe biegi). Jednak bardzo rzadko obserwuję by biegacz, startujący już od co najmniej 2-sezonów, ze sporą dozą motywacji do poprawy wyników, sięgał po liczne biegowe techniczne środki treningowe (przebieżki, skipy, ćw. ogólnorozwojowe)? Z reguły trenuje on zbyt szybkimi prędkościami bez zwrócenia uwagi na znaczenie bazy tlenowej itd, a jeśli nawet to i tak bardziej przykłada się do intensywności treningu a nie jego jakości technicznej. Dlaczego tak się dzieje? Czy to kwestia braku czasu,wiedzy teoretycznej, a co za tym idzie wyborem "intensywnościowego" treningu, uważanego za bardziej optymalny?  Sporo się w ostatnich latach mówi o znaczeniu techniki a ilość materiałów o treningu na portalach internetowych jest przeogromna, więc ciężko uwierzyć mi w te braki. Ile można tylko biegać? Fajnie jest czasem w międzyczasie poskakać, dynamicznie i technicznie poćwiczyć "rytmy". Zatem dlaczego? Pomożecie?


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.