Adidas Supernova Sequence Boost 7


Biegać w "biegówkach" Adidasa miałem przyjemność dobrych parę lat temu. Przyjemność raptem przeciętną (wąskie, twarde i coś mi w nich nie pasowało) i dlatego było to tak dawno temu. Idąc za moją misją społeczną testera ponownie chciałem wypróbować niemiecką markę. Wybrałem potencjalne "człapacze" Supernova Sequence Boost 7. Poniżej co odkryłem...

Na sam początek zaskoczył mnie karton - klasycy z Adidasa zachowali formę - czarne pudełko z trzema białymi pasami w poprzek - ale dołożyli novum -  stylowo młodzieżowy napis "boost" podkreślający serię produktu. But w środku prezentował podobny żółty zauważalny kolor. Czarne natomiast było pasiaste logo, podeszwa zewnętrzna, język i wnętrze. Solidnie zaprojektowana cholewa praktycznie w 2/3 zbudowana była ze skóry syntetycznej, a przewiewność zagwarantować miały wstawki meshowe przede wszystkim na przodostopiu, wokół "trzech pasków" czy miękki język. Estetykę całości zamykało lakierowanie wzdłuż skóry syntetycznej cholewki czy elementy na tyłostopiu - czerwona płytka w podeszwie oraz ciemnoszara z nazwą modelu na dolnym zapiętku. Podsumowując Sequence Boost 7 wyglądały typowo, jak ze stajni Adidasa.


Naszpikowane były także typowymi systemami niemieckiej marki. Jest tu Torsion (zapewne termoplastyczne, tutaj czerwone, wstawki w podeszwie zewnętrznej mające zabezpieczyć poprawne przetaczanie stopy z pięty na palce), Continental (specjalna mieszanka gumy stosowana w oponach Continental poprawiająca przyczepność podeszwy do podłoża), Stableframe (twardsza pianka w całej podeszwie zewnętrznej, szczególnie w jej części przyśrodkowej) oraz najnowszy Boost. Ten materiał amortyzujący, złożony z tysięcy mniejszych sprężystych granulek TPU, od ponad dwóch sezonów w butach Adidasa ma zapewniać większy zwrot energii z odbicia niż kiedykolwiek. Ciekawie brzmi...zresztą sprawdzanie w praktyce marketingowych frazesów z reguły jest ciekawe.


Na pierwszy ogień w Adidas Supernova Sequence Boost 7 pobiegałem na bieżni mechanicznej. Pierwsze kilometry były dosyć twarde, jak to w przypadku większości butów bywa, jednak już na pierwszych krokach zauważyć można było bardzo elastyczne odbicie. Regeneracyjny trening pozwolił rozbiegać te dosyć szerokie buty i podczas kolejnego, już funkcyjnego z podbiegami i ćwiczeniami skipowymi, stopa pracowała w nich wygodnie i bezproblemowo. Rzadko kiedy tak szybko przyzwyczajam się do nowych butów. "Człapacze" Adidasa z szerokim przodostopiem wpisywały się w moją charakterystykę i nawet podczas skipów czy podbiegów nie spowalniały mnie, a pianka "Boost" pracowała odbijając aż miło. Oczywiście przy sporej wadze (podobno 304 g) i grubości podeszwy nie było mowy o jakimś fantastycznym czuciu podłoża, choć tragedii (której się spodziewałem!) nie było. Inaczej but zachowywał się podczas treningu BNP, gdzie z każdym kolejnym przyspieszeniem i spadkiem mocy Sequence Boost 7 coraz bardziej przeszkadzały. Przy mojej wadze 85 kg i bieganiu ze śródstopia już ciągłe tempo 13,5 km/h lekko irytowało. Co ciekawe skonfrontowanie tego doświadczenia z żywszym biegiem (podobne okolice tempowe) na zewnątrz dyskomfort w pracy buta znikał. Najbardziej cieszył trening z przebieżkami. Spokojna prędkość przełamana kilkoma sztukami dynamiczniejszego, technicznego krótkiego biegu, i to niezależnie czy mówimy o 40 minutowej regeneracji czy 90 minutowym wybieganiu, to chyba to co w tym modelu lubiłem robić najbardziej. Kiedy natomiast próbowałem powalczyć w przedłużonym biegu (ok. 140 min) z narastającą prędkością już kumulujące się zmęczenie nóg i wolna charakterystyka buta zdecydowanie nie pracowały w parze. Mimo wszystko bez dwóch zdań nie można zarzucić Sequence Boost 7 braku stabilności czy słabego działania tych "tysięcy kapsułek TPU". Solidna gruba podeszwa z fajną zwracalną energią odbicia to nie byle jaka zaleta. Stopa w tym zestawieniu naprawdę czuła się bezpiecznie.


W Adidas Supernova Sequence Boost 7 zrobiłem ponad 150 km i powiem szczerze Adidasowi, że była to nieskrywana przyjemność. Oprócz odkopania prestiżu marki w moich oczach znalazłem fajny "wybieganiowy" but z jakimś lekkim dynamicznym polotem. Uwielbiam takie połączenie, bo w lekko szybszych, dłuższsych treningach nie czuję się ograniczany. Właśnie takimi butami zastępuję starodawne tylko "człapacze".

Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.