"Płynę, jadę, biegnę. Autobiografia..." A. i J. Brownlee

empik.com

Biografie popularnych sportowców coraz częściej wydawane są przez przeróżne wydawnictwa. Z reguły specjalizowali się w tym piłkarze, korzystając przy okazji z topowego miejsca ich dyscypliny sportu, a więc i zainteresowania wydawców. Triatlon, jako jeden z trudniejszych sportów nawet w wydaniu amatorskim, ostatnio także zyskiwał na popularności. Kto zatem nie słyszał o najsłynniejszych triatlonistach naszego globu, braciach Brownlee? Oni także wydali autobiografie...

Pełny tytuł wydania polskiego to "Płynę, jadę, biegnę. Autobiografia mistrzów triatlonu. Bezcenne wskazówki treningowe". Oczywiście, jak to w przypadku podobnych dzieł, Alistairowi i Jonathanowi Brownlee w zredagowaniu myśli pomagał Tom Fordyce, jeden z bardziej znanych sportowych dziennikarzy na Wyspach Brytyjskich, pracujący w BBC, sportowiec - amator, zwycięzca w 2007 r. mniej znaczących zawodów triatlonowych. Całość, licząca 318 stron, zamyka się w 16 rozdziałach, z czego cztery z nich wypunktowują te tytułowe "bezcenne wskazówki treningowe" braci Brownlee. Pozostałe to opis kolejnych lat życia bohaterów wraz z ich sukcesami, kontuzjami i porażkami w literackiej klamrze występu na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Opis bardzo ludzki, nietechniczny, często emocjonalny i  pokazujący relację między starszym i młodszym bratem (często temat pytań!). Przy okazji obrazujący bardzo dobrze edukację sportową w Wielkiej Brytanii - od małego klubu pływackiego i lokalnego rowerowego poprzez występy w mistrzostwach regionów czy treningach "do kawiarni" aż po brytyjską reprezentację. W każdym momencie tekstu daje się odczuć, że Jonathan i Alistair Brownlee to swojskie chłopaki kochające sport do szpiku kości.

I to chyba w książce mnie najbardziej urzekło. Ta permanentna miłość do ruchu. W każdym momencie. Oczywiście żądza zwycięstw czy gorycz kontuzji są tu także opisywane. Nawet i wzajemna złość. Jednak autobiografia pokazuje, że Ci elitarni sportowcy są dlatego najlepsi, bo po prostu kochają to co robią. Przy okazji widać też jak dużo tego robią.

Na pewno parę dobrych rad można wyczytać z wątków treningowych, choć uwaga(!), nie należy traktować "Płynę, jadę, biegnę..." jako poradnika treningowego. Jest nakreślony kierunek według, którego biegnie myśl treningowa mistrzów świata. Co najciekawsze, nakreślony według schematów powtarzalnych już od lat młodzieńczych. Powtarzalnych, jednak w dużej mierze przekutych również przez doświadczenia kilku sezonów startowych.

Książka z pewnością nie rzuciła mnie na kolana. Co prawda przeczytałem ją w dwa dni i to bez wielkiego trudu, ale też bez jakiegoś szczególnego "wkręcenia". Mimo wszystko dla tych zakompleksionych sportowców - amatorów będzie  źródłem nowej wiedzy.  Sportowcy elitarni to też zwyczajni ludzie, którzy rozpoczynali swoją przygodę ze sportem w zwyczajnych, choć często szczęśliwych okolicznościach. Nadzwyczajni zaczęli być dopiero później. Ot tak, to po prostu swojskie chłopaki i dziewczyny...


Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.