Szczytowanie przed Poznaniem



No i zaczęła się gorączka przedstartowa. Cały kilkumiesięczny okres przygotowań wypełni się w te kilka tygodni. Oczywiście wydolność wyszlifowana od połowy listopada nie zniknie po tych kilku tygodniach szczytu formy, jednak jak pokazują moje zeszłoroczne doświadczenia, idealny moment na "życiówki" następuje właśnie teraz. Później, gdzieś to kolejne "budowanie" zaburza zmęczeniowo parametry i jest po prostu trudniej. No i cieplej. 

Poprzedni okres rozbudowy, lekko przedłużony do 5 tygodni z powodu braku czasu (patrz tutaj, normalnie pracuje się na dwóch okresach rozbudowy!), prawie się udał. Jednak cztery tygodnie budowania to nie trzy tygodnie i... po 3,5 tygodniach moje nogi były już rozsypce, a co gorsza głowa zaczęła nie wyrabiać. Mimo wszystko jakąś podświadomą wolą dałem radę plan zrealizować do ostatniego budowanego piątku (patrz czwarty tydzień) psując tylko jeden trening. Ważny bo wybieganiowy ciągły (patrz 80 min BNP zastąpiłem 50 min z 20 min IVz.). Mięśniowo padłem:-

 Za to w ostatnim tygodniu mezocyklu, regeneracyjnym, zamiast środowego rozbiegania regeneracyjnego zrealizowałem drugi w tygodniu basen i pociągnąłem systematykę pływania 2 razy/tydz. przez kolejny miesiąc. By odpocząć wyrzuciłem też bieganko luźne z przebieżkami korzystając z dwóch dni wolnych. Luksusu takiego nie miałem od dobrego miesiąca i zachorowania. Jednak co ważne!!! - na pewno nie mogę tego powtarzać, bo psychicznie zmęczyłem się strasznie - jak po prawie pięciu tygodniach trenowania siedzieć i nic nie robić przez 2 dni. Łatwiej zrobić byle jaki 30 min trening z akcentami.

Oczywiście wszystkie reakcje były odpowiedzią na bardzo fajnie rosnącą formę biegową. Trudniejsze wybieganiowe ciągłe, robione na bardzo dużym zmęczeniu mięśniowym (do tej pory nie wiem dlaczego na aż takim?), realizowałem nawet poniżej 4 min/km nie wchodząc nawet w strefę "półmaratońską". Treningowo nie kojarzę by mi się to zdarzało. Średnie tempo z ostatniego treningu z ciągłego ponad 11-kilometrowego akcentu wyniosło nawet 4:02/km przy środkowej trzeciej strefie treningowej (162ud./min). Powtarzalny co miesięczny test (50 min na bieżni mechanicznej, w tym 15'II str/10'III str/5' IV str/5'V str) wykonany na superkompensacji glikogenowej w ogóle przeszedł moje oczekiwania. Praktycznie mięśniowo poczułem dopiero końcówkę bieganą na 174-184 ud/min. Nie mówiąc wcale o odbiorze i prędkościach na niższych strefach. Po prostu bomba. Nasuwa to wyraźny plan by realizować trudne czasem treningowe odcinanie węgli i przedstartowe ich dołożenie. 


Mój pomysł na trening wygląda tak:
Pon
Wt
Sr
Czw
Pt
Sob
Ndz
Bieg 45'
(15'IIIz.+SB)
siłka 45'

spinning 45'
Basen 45'
spinning 90' 
Basen45'
+
bieg 20'
(6x200m)
 Bieg 75'
(10'IIz/35IIIz)
 W
Bieg 50'
(12x100m SB)
siłka 45'

spinning 45'
Basen 45'
spinning
90'  
Bieg 40'
(8x200m)
 W
Green
Run
Basen 45'
spinning 45'
+
Bieg 15' (10'IVz.)
 Basen 45'
spinning 45'
+
Bieg 30 (3x4'IVz./3')
W
 Bieg 25'
(4-6xprb)
 Poznań
Półmaraton




Kursywą zaznaczyłem to co już zrobiłem i zostało raptem tylko dobra połowa planu do wykonania. Sam jestem ciekaw co to będzie. Oszukiwałbym gdybym nie liczył na rekordy w najbliższych startach. Sporo na to wskazuje. Jednak ciężko stawiać na nie równowartość swojej chałupy, bo nigdy nie wiadomo jak uda się rozegrać tapering. W tym nigdy nie byłem mistrzem. A musiałbym pobiec po 3:43/km na "dychę" albo 3:53/km podczas "połówki". Moja głowa mówi, że to realne...



Brak komentarzy

© 2011-2016 Brodniczanin biega.Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.